TAK, I REALLY HOLY WANT TO DIE.
ciekawe, jakby to było. najbardziej to chyba szkoda mi mamy, taty, kuby... musiałabym napisać do nich długie listy. i ci wszyscy ludzie, którzy przewinęli się przez moje życie... też ciekawa sprawa. ciekawe, czy ktoś by po mnie płakał. trzeba kiedyś sprawdzić. ciekawe, jak już to zrobię, co będzie z moim facebookiem, blogiem, photoblogiem, twitterem... szczerze ciekawe. czy będę miała mentions pełne zniczów, których nikt już nie zretweetuje? tablicę pełną zniczów, te upragnione komentarze, które zawsze chciałam mieć? będę sławna po śmierci? a moja szkoła, miejscowość? nieładnie tak przecież obgadywać zmarłą. co by to było? zobaczymy już niedługo, w sumie, haha. śmieszne. za dużo tego wszystkiego.
a co jeśli robię to tylko po to, żeby mnie ktoś zauważył? żeby mną potrząsnął i powiedział 'przestań, dziewczyno, jesteś cudowna, co ty z sobą robisz?'. nie wiem, mam ciężki charakter, ALE JAK JUŻ TO ZROBIĘ, TO WAM WSZYSTKIM POKAŻĘ.
już się nie boję załatwić tabletek. as soon as possible.
mam tylko nadzieję, że nie będę musiała oglądać tej garstki ludzi na pogrzebie, bo będzie mi zbyt szkoda, że jest ich tak mało.
egoistyczna zawsze. czy normalnie, czy w depresji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz