ughrrrrr, booooze, szlag mnie trafi.
nie jest dobrze, nie jest tragicznie, nie wiem. nienawidzę nie umieć się określić.
tak cholernie mnie denerwują wszyscy dookoła, którzy myślą, że mogą mnie kupić na zawołanie...
japierdole. psa na ulicy czlowiek nie kopnie, ale zeby drugiego?
i wanna get out, get out, get out here.
just let me get out. i won't even try live here still for two ages. looking and that mixed faces every day every single time makes me wanna die. i don't even wanna know, how could i still be alive in such box of false, unfair people, who just think about themselves. fucked up, everyone and everything is fucked up. holy shit. really didn't know, how people could have so many different faces.
mialam sprzątać, a się wyżalam. fajnie.
piątek, 16 marca 2012
poniedziałek, 5 marca 2012
apogeum bezsilności, kurwa.
nawet nie chce mi się od nowa pisać tego wszystkiego. wszystkich myśli, tego, jak, cholernie sobie nie daję rady, jak jest mi ciężko, słabo, jak nie mam żadnego wsparcia, jak wszystko od razu legnie w gruzach, jak mam wszystkiego dość, JAK ZNOWU, CHOLERA JASNA, DAŁAM SIĘ WROBIĆ I UWIERZYĆ, ŻE JEDNAK JEDNA OSOBA JEST WOBEC MNIE W PORZĄDKU.
nie mam zyletki, toteż jeżdżę sobie po ręce cyrklem i zastanawiam, jaki wyryć sobie ślad. toż jak mocniej wbiję, to też boli. przynajmniej tyle.
jest dwudziesta druga, a ja znowu nic nie zrobilam, zdolowałam się jeszcze bardziej i ogólnie gniję w jebanej próżni. błagam, niech po mojej śmierci ktoś wystawi tego bloga na widok publiczny.
CHCĘ DO LONDYNU. PATRZĘ NA ZDJĘCIA Z LONDYNU I CHCE MI SIĘ WYĆ.
zawsze gdzie jestem to tam, gdzie nie mogę być, wydaje mi się być lepiej, weselej, bezproblemowo.
podobno każdy w życiu ma jednego przyjaciela na zawsze.
MOJA PRZYJACIÓŁKO, GDZIE JESTEŚ?
jesteś chinką, eskimoską, włoszką, japonką, brytyjką, kanadyjką, meksykanką, greczynką, szwedką? a moż jesteś chłopakiem? nie wiem, obojętnie kim byś była, kurwa, zjaw się.
and they say, she's in the class A team
stuck in her daydream
nawet nie chce mi się od nowa pisać tego wszystkiego. wszystkich myśli, tego, jak, cholernie sobie nie daję rady, jak jest mi ciężko, słabo, jak nie mam żadnego wsparcia, jak wszystko od razu legnie w gruzach, jak mam wszystkiego dość, JAK ZNOWU, CHOLERA JASNA, DAŁAM SIĘ WROBIĆ I UWIERZYĆ, ŻE JEDNAK JEDNA OSOBA JEST WOBEC MNIE W PORZĄDKU.
nie mam zyletki, toteż jeżdżę sobie po ręce cyrklem i zastanawiam, jaki wyryć sobie ślad. toż jak mocniej wbiję, to też boli. przynajmniej tyle.
jest dwudziesta druga, a ja znowu nic nie zrobilam, zdolowałam się jeszcze bardziej i ogólnie gniję w jebanej próżni. błagam, niech po mojej śmierci ktoś wystawi tego bloga na widok publiczny.
CHCĘ DO LONDYNU. PATRZĘ NA ZDJĘCIA Z LONDYNU I CHCE MI SIĘ WYĆ.
zawsze gdzie jestem to tam, gdzie nie mogę być, wydaje mi się być lepiej, weselej, bezproblemowo.
podobno każdy w życiu ma jednego przyjaciela na zawsze.
MOJA PRZYJACIÓŁKO, GDZIE JESTEŚ?
jesteś chinką, eskimoską, włoszką, japonką, brytyjką, kanadyjką, meksykanką, greczynką, szwedką? a moż jesteś chłopakiem? nie wiem, obojętnie kim byś była, kurwa, zjaw się.
and they say, she's in the class A team
stuck in her daydream
niedziela, 4 marca 2012
sobota, 3 marca 2012
przykro mi. jak zwykle. to już chyba normalne.
zaskakujące, jak wszystko szybko wróciło do normalnego toku wydarzeń. masz, masz jak chciałaś, możesz już z powrotem mieć mnie w dupie. jakby tego było nie dość, że i w domu już od dawna traktują mnie jak sprzęt, darmową sprzątaczkę, której rozkazy wolno wydawać tylko krzykiem.
nie mam gdzie się schować.
umrzeć chcę umrzeć chcę umrzeć chcę umrzeć.
czy nieleczona depresja może prowadzić do śmierci?
I JA KURWA MÓWIĘ POWAŻNIE, LET ME DIE. NIECH MNEI COŚ PRZEZ PRZYPADEK ZABIJE. CIĘŻARÓWKA, SEPSA, NIE WIEM. NIE CHCĘ ŻYĆ.
zaskakujące, jak wszystko szybko wróciło do normalnego toku wydarzeń. masz, masz jak chciałaś, możesz już z powrotem mieć mnie w dupie. jakby tego było nie dość, że i w domu już od dawna traktują mnie jak sprzęt, darmową sprzątaczkę, której rozkazy wolno wydawać tylko krzykiem.
nie mam gdzie się schować.
umrzeć chcę umrzeć chcę umrzeć chcę umrzeć.
czy nieleczona depresja może prowadzić do śmierci?
I JA KURWA MÓWIĘ POWAŻNIE, LET ME DIE. NIECH MNEI COŚ PRZEZ PRZYPADEK ZABIJE. CIĘŻARÓWKA, SEPSA, NIE WIEM. NIE CHCĘ ŻYĆ.
piątek, 2 marca 2012
no tak. tak, jak przypuszczałam.
nic do ciebie nie trafia. ja się staram. najdelikatniej jak mogę, ale staram ci się kurwa do jasnej cholery wyoślić, że nie masz co płakać i żałować, bo zaraz wszystko minie i znowu będziesz mogła mieć mnie w dupie.
ale nie. jak to, ty? ty kiedykolwiek miałaś mnie w dupie? no jak to. przecież ty mi zawsze wszystko mówiłaś!
ale jak coś, to x to, x tamto, kocham x, co ja nie robię z moją x, najbardziej zależy mi na x, siedzę z x, X TO KURWA NAJLEPSZY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE.
z tym, że jak się z nią pokłócisz, to do kogo lecisz? do mnie.
spoko. przynajmniej wiem, jak zwrócić twoją uwagę.
a tak to... źle się czuję, znowu nic nie jadłam, głowa mi pęka, próbuję różnych sztuczek
nie ma chyba już nikogo dla którego mogłabym być kimś ważnym
może poza mamą. love you, mum. w poprzednim życiu musiałyśmy być przyjaciółkami. no, chociaz przeciez przyjaźn nie istnieje.
lubię swój pokój wieczorami. robi się... taki przytulny?
no, moze poza wieczorami kiedy kręci mi się w głowie, chce mi się rzygać, nie wiem gdzie jest mój puls, nie potrafię utrzymać równowagi i co chwila zamykam oczy, bo mam za ciężkie powieki.
wbrew wszystkiemu, mam chyba całkiem niezły humor.
DO CZASU, MOJA DROGA, DO CZASU.
ciekawe, co by było, jakbym nic nie mówiąc napisała na gadu i wszystkich portalach społecznościowych, otwarcie, że się żegnam i idę się zabić
może zrobię tak któregoś dnia i dnia którego zrobię to na prawdę. wtedy już mnie nikt nie uratuje
szatański plan mode on
patrzę się tak w to puste opakowanie po nartkotycznie pożartych apapach i myślę, że zjadłabym wiecej
wszystko bym zjadla. chrupki, rzygowy sos do naleśników, okruszki po paluszkach. wszystko u mnie na biurku. to nic, jak się je w pośpiechu płatki na herbacie, tzn garść płątków i herbatę i to jest twój posiłek na cały dzień, to nie dziw się, że potem ci się kręci i widzisz świętej pamięci leppera w drodze do szkoły, który skacze po torach jak najebany królik i oferuje ci seks za ciężarówkę cegieł.
odbija mi. juz placze i smieje sie naprzemian
sayonara, zetsobou sensei czy jak to tam. ide, wylaczam sie od świata, i tak nikt tego nie przeczyta bo jestem chujem i nikomu o tym blogu nie powiedzialam.
genius. po prostu genius.
MÓZG MI SIĘ SĄCZY, PRZEZ UCHO, SĄCZY SIĘ SSSSSĄCZY ĄCZY ĄCZY SĄCZY SĄCZY SĄCZYYYYYYYYYYYYYY SSSSSSSSSS Ą
poniedzialki są koloru paprotek
nic do ciebie nie trafia. ja się staram. najdelikatniej jak mogę, ale staram ci się kurwa do jasnej cholery wyoślić, że nie masz co płakać i żałować, bo zaraz wszystko minie i znowu będziesz mogła mieć mnie w dupie.
ale nie. jak to, ty? ty kiedykolwiek miałaś mnie w dupie? no jak to. przecież ty mi zawsze wszystko mówiłaś!
ale jak coś, to x to, x tamto, kocham x, co ja nie robię z moją x, najbardziej zależy mi na x, siedzę z x, X TO KURWA NAJLEPSZY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE.
z tym, że jak się z nią pokłócisz, to do kogo lecisz? do mnie.
spoko. przynajmniej wiem, jak zwrócić twoją uwagę.
a tak to... źle się czuję, znowu nic nie jadłam, głowa mi pęka, próbuję różnych sztuczek
nie ma chyba już nikogo dla którego mogłabym być kimś ważnym
może poza mamą. love you, mum. w poprzednim życiu musiałyśmy być przyjaciółkami. no, chociaz przeciez przyjaźn nie istnieje.
lubię swój pokój wieczorami. robi się... taki przytulny?
no, moze poza wieczorami kiedy kręci mi się w głowie, chce mi się rzygać, nie wiem gdzie jest mój puls, nie potrafię utrzymać równowagi i co chwila zamykam oczy, bo mam za ciężkie powieki.
wbrew wszystkiemu, mam chyba całkiem niezły humor.
DO CZASU, MOJA DROGA, DO CZASU.
ciekawe, co by było, jakbym nic nie mówiąc napisała na gadu i wszystkich portalach społecznościowych, otwarcie, że się żegnam i idę się zabić
może zrobię tak któregoś dnia i dnia którego zrobię to na prawdę. wtedy już mnie nikt nie uratuje
szatański plan mode on
patrzę się tak w to puste opakowanie po nartkotycznie pożartych apapach i myślę, że zjadłabym wiecej
wszystko bym zjadla. chrupki, rzygowy sos do naleśników, okruszki po paluszkach. wszystko u mnie na biurku. to nic, jak się je w pośpiechu płatki na herbacie, tzn garść płątków i herbatę i to jest twój posiłek na cały dzień, to nie dziw się, że potem ci się kręci i widzisz świętej pamięci leppera w drodze do szkoły, który skacze po torach jak najebany królik i oferuje ci seks za ciężarówkę cegieł.
odbija mi. juz placze i smieje sie naprzemian
sayonara, zetsobou sensei czy jak to tam. ide, wylaczam sie od świata, i tak nikt tego nie przeczyta bo jestem chujem i nikomu o tym blogu nie powiedzialam.
genius. po prostu genius.
MÓZG MI SIĘ SĄCZY, PRZEZ UCHO, SĄCZY SIĘ SSSSSĄCZY ĄCZY ĄCZY SĄCZY SĄCZY SĄCZYYYYYYYYYYYYYY SSSSSSSSSS Ą
poniedzialki są koloru paprotek
Subskrybuj:
Posty (Atom)