piątek, 2 marca 2012

no tak. tak, jak przypuszczałam.
nic do ciebie nie trafia. ja się staram. najdelikatniej jak mogę, ale staram ci się kurwa do jasnej cholery wyoślić, że nie masz co płakać i żałować, bo zaraz wszystko minie i znowu będziesz mogła mieć mnie w dupie.
ale nie. jak to, ty? ty kiedykolwiek miałaś mnie w dupie? no jak to. przecież ty mi zawsze wszystko mówiłaś!
ale jak coś, to x to, x tamto, kocham x, co ja nie robię z moją x, najbardziej zależy mi na x, siedzę z x, X TO KURWA NAJLEPSZY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE.
z tym, że jak się z nią pokłócisz, to do kogo lecisz? do mnie.
spoko. przynajmniej wiem, jak zwrócić twoją uwagę.

a tak to... źle się czuję, znowu nic nie jadłam, głowa mi pęka, próbuję różnych sztuczek
nie ma chyba już nikogo dla którego mogłabym być kimś ważnym
może poza mamą. love you, mum. w poprzednim życiu musiałyśmy być przyjaciółkami. no, chociaz przeciez przyjaźn nie istnieje.

lubię swój pokój wieczorami. robi się... taki przytulny?
no, moze poza wieczorami kiedy kręci mi się w głowie, chce mi się rzygać, nie wiem gdzie jest mój puls, nie potrafię utrzymać równowagi i co chwila zamykam oczy, bo mam za ciężkie powieki.
wbrew wszystkiemu, mam chyba całkiem niezły humor.
DO CZASU, MOJA DROGA, DO CZASU.

ciekawe, co by było, jakbym nic nie mówiąc napisała na gadu i wszystkich portalach społecznościowych, otwarcie, że się żegnam i idę się zabić
może zrobię tak któregoś dnia i dnia którego zrobię to na prawdę. wtedy już mnie nikt nie uratuje
szatański plan mode on

patrzę się tak w to puste opakowanie po nartkotycznie pożartych apapach i myślę, że zjadłabym wiecej

wszystko bym zjadla. chrupki, rzygowy sos do naleśników, okruszki po paluszkach. wszystko u mnie na biurku. to nic, jak się je w pośpiechu płatki na herbacie, tzn garść płątków i herbatę i to jest twój posiłek na cały dzień, to nie dziw się, że potem ci się kręci i widzisz świętej pamięci leppera w drodze do szkoły, który skacze po torach jak najebany królik i oferuje ci seks za ciężarówkę cegieł.

odbija mi. juz placze i smieje sie naprzemian
sayonara, zetsobou sensei czy jak to tam. ide, wylaczam sie od świata, i tak nikt tego nie przeczyta bo jestem chujem i nikomu o tym blogu nie powiedzialam.
genius. po prostu genius.

MÓZG MI SIĘ SĄCZY, PRZEZ UCHO, SĄCZY SIĘ SSSSSĄCZY ĄCZY ĄCZY SĄCZY SĄCZY SĄCZYYYYYYYYYYYYYY SSSSSSSSSS Ą
poniedzialki są koloru paprotek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz