wtorek, 28 lutego 2012

boże, czy ja na prawdę aż tak wam przeszkadzam?
nie no dobra, okej, rozumiem, nie lubicie mnie. ALE JAK WAM DO KURWY NĘDZY PRZESZKADZAM, TO MI TO KURWA POWIEDZCIE, NIE WIEM, WYJEBCIE MNIE, COKOLWIEK. nienawidzę gadania za plecami.
piękna akcja dziś była, no tak, umh, pośmiałysmy się, śmihy-hihy, nawet słusznie. a najlepsza jest myśl, że to wszystko, o czym mówicie teraz przy mnie, możecie wykorzystać tak samo przeciwko mnie i ja o tym doskonale wiem. mam dość. nie wytrzymuję, chodzę tam kompletnie z przymusu i wysiadam psychicznie, fizycznie też. nawet wzięłam ostatnio więcej niż potrzeba pieniędzy na klasowe i idę sobie kupić leki na nerwy w piątek. przecież to jest nienormalne, żeby człowiek tak się denerwował.
a najgorsze, że ja wciąż pamiętam, każde słowa, każdą napisaną myśl, i przypomina mi się w takich chwilach. pamiętam, a nie chcę. cóż, bolesne odczucia. jednak nie każdy myśli tak samo jak ja.
przyjaźni nie ma. a jeśli jest, to pokażcie mi ją. ba, a najlepiej dajcie. wytrzaśnijcie kogoś obok, kto będzie na moje zawołanie i będzie mnie rozumiał doskonale. albo nie wiem, kurwa. a chciałam sobie nie dać zniszczyć humoru.
czy ja nie mogę mieć normalnych problemów? czy ja nie mogę mieć normalnych oczekiwań, normalnego mózgu, normalnego toku rozumowania? czy ja muszę być cholernie wymagająca, wrażliwa, nie idąca z prądem?
dlaczego tak cholernie potrzebuję akceptacji, ja, akurat ja?
HOLIDAYS, COME. I DON'T WANT TO LOOK AT ALL OF THEM ANYMORE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz