poniedziałek, 27 lutego 2012

a, tak mi smutno jakoś. znowu.
jestem dziwna. nie wiem dlaczego, ale od razu popadam w jakąś totalną melancholię, depresyjne urojenia, nie wiem. a przecież nikt mi tego wprost nie powiedział. czego oczy nie widzą, nie? a ja jestem jakąś paranoiczką, bo ja już sobie wyobrażam. no, bo pewnie tak jest, ale wolę o tym nie myśleć. z całą pewnością pół szkoły uważa mnie za totalną kretynkę, ale cóż. nikt mnie nie zmusza do kontaktu z nimi, prawda? chyba. nie.
japierdole. dlaczego jak zwykle ja mam takie pieprzone szczęście, że muszę się urodzić nadwrażliwa, tkliwa, licząca się ze zdaniem innym i cholernie potrzebująca wsparcia?
"i have always to be a kind of person who cares about what other people think about me, but i just don't think i am".
no, i tak to. czekam tylko na kolejny bum, na kolejną falę depresyjnych myśli, bo to, że dzisiaj w szkole jeszcze jakoś sobie radziłam, to przecież nic nie znaczy.
GHRHRHRHRHR, GIVE ME HOLIDAYS. ALBO NIE WIEM, CHOCIAŻ PRZERWĘ ŚWIĄTECZNĄ. DO CHUJA PANA, NIE CHCĘ WIDZIEĆ ICH WSZYSTKICH.
4 miesiące. przeżyję?
przeżyję. a od września będę znów wrakiem człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz