wtorek, 15 listopada 2011

bezmyślnie beztematycznie tak sobie


życie jak życie. na ile może być skomplikowane życie kogoś takiego jak ja? w dodatku takiego kogoś, kto przeżywa wszystko w zdwojonej dawce, jakby od tego miałby zawalić się świat?
dobra dobra, nie, nie, bo to brzmi jak początek jakiejś myśli filozoficznej. nie lubię filozofować, mam ciekawsze rzeczy do roboty. o, na przykład siedzenie na fejsie!
jest 21:30 w chwili, kiedy piszę te słowa, czyli zostało mi dokładnie pół godziny, zanim mamusia wygoni mnie z komputerka, który dzisiaj odzyskałam po chwilowej rozłące (kooochaaany). nie, żebym musiała już iść spać, ale od kilku dni dosłownie przypominam zombie, chodzę, a właściwie zataczam się ledwo ledwo, mam przekrwione oczy i nie myślę. chyba, że o tym, jak się wymigać od WFu.
lubicie WF? ja nie cierpię od pierwszego dnia w podstawówce. to znaczy, nie cierpię siatkówki. jest nudna, powtarzalna i do tego najbardziej naraża na kontuzje. po co mam w nią grać? serio, wolę już siedzieć na chemii czy na fizyce, niż na WFie. ale o moich chorych urojeniach innym razem. cóż, kończę moje piękne wieczorne wynurzenia, z nadzieją, że ktoś się kiedyś do nich dokopie

hi.enka

4 komentarze:

  1. wf to moje największe szkolne utrapienie!

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy blog;p, podoba mi się w jaki sposób piszesz :)
    w wolnej chwili zapraszam do mnie, milo mi bedzie jak pozostawisz po sobie komentarz :) psychix.blogpsot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy ma swoje chwile rozłąki :)
    nie musi być to akurat komputer.
    Wf ? .. trzeba się ruszać ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. masz ciekawy styl, bardzo luźny i świeży, podoba mi się :) swoją drogą doskonale rozumiem udrękę wf-u (koszmar! nuda, niekompetentni nauczyciele i brak jakichkolwiek urozmaiceń), no i choroby, na które czekasz miesiącami jak na kilka dni wytchnienia, a po kilku godzinach pod kocem tęsknisz za szkołą... człowiek chyba nigdy się nie ogarnie i nie przestanie marzyć o rzeczach sprzecznych :D

    OdpowiedzUsuń